16 Setembro 2008
Lot do Porto nie obył się oczywiście bez dodatkowych wrażeń, a wszystko dzięki służbistycznemu podejściu pracowników lotniska do wykonywanych zajęć… wspominałam gdzieś, że lot odbywał się z Niemiec? :P
Także kiedy już Helga wydała zakaz przejścia dla mojej osoby – jako że podróżuje z 3 sztukami bagażu osobistego (torebka, laptop i zwykły bagaż podręczny) co na lotnisku w Gdańsku nie stanowiło najmniejszego problemu – zaczęło się kombinowanie. No ale jak przysłowie stanowi: Polak potrafi, tak i ja wcisnęłam torebkę do torby z laptopem i jakoś udało mi się pozytywnie przejść ponowną kontrolę u Pani Helgi. Choć musze przyznać ze byłam cała w strachu, kiedy Helga sprawdzała wymiary bagażu podręcznego każdego pasażera w specjalnym stojaku – bo moja torba mogła być odrobinkę za duzia? :P
Ale udało się! Hurra! Spoczęłam na miejscu w samolocie obok dziwnie pachnącego starszego portugalskiego małżeństwa. Cóż, nieprzyjemny zapach został wynagrodzony możliwością osłuchania się z językiem. Nadal jakoś nie mogę się przekonać do portugalskiego, jest w nim coś co mnie odpycha… zapach staruszków?
Lądowanie, brawa, fanfary wygrywane przez Ryanair, przestawianie czasu z zegarku, maraton po odbiór bagażu, marsz do informacji turystycznej, drukowanie mapy, maraton na stację metra. I tu pierwszy problem: jak kupić bilet w tej cholernej budce? Puk, puk, jest tam kto? Hm nie ma, języka jakoś tez nie udało mi się zmienić na angielski. Czas na znalezienie w Portugalii kogoś kto mówi po angielsku – ponoć trudne – tak mówią w Polsce. Padło na pana w średnim wieku, niestety wybór trefny, ale od razu wskazał mi młodego chłopca który ciągał wózki. Hurra, chłopiec mówi całkiem dobrze po angielsku, wyjaśnił ze maszyna przed którą stoję służy jedynie do doładowania karty biletowej! A nie do kupna nowej, hah… wiec tu był pies pogrzebany. Zaprowadził mnie w odpowiednie miejsce, pomógł kupić bilet, wyjaśnił co i jak. Jestem Ci dozgonnie wdzięczna chłopcu od wózków – jakiekolwiek Twoje imię!
Ale na tym nie koniec przygód, po 40 minutach udało mi się dostać na odpowiednia stacje metra, kupić bilet (kasjer tez mówił po angielsku!) wsiąść w odpowiedni pociąg, który przyjechał minutkę po odejściu od kasy (cóż za punktualność!) i wysiąść na odpowiedniej stacji gdzie miałam przesiadkę. A tu dopiero niespodzianka, godzina przyjazdu pociągu była co dwie minuty opóźnienia. Az w końcu po 3 godzinach czekania na skwarze (choć w sumie całkiem przyjemnie było, po tych 6 stopniach w nocy w Niemczech ;p ) przyjechał zupełnie inny pociąg, który również jechał w kierunku Viany. A pociąg którym powinnam była jechać? Ani widu ani słychu! Nikt nie widział, nikt nie słyszał, czeski film :P
Wysiadam na stacji, pisze sms do koordynatorki ze jestem już na miejscu (bo ktos miał po mnie tam przyjechać) w odpowiedzi dostałam prośbę „ wait a minute please, Vitor is coming to pick you up” hmm.. myślę ok., poczekam chwile. Wiedziałam, ze mój przyszły dom jest gdzieś niedaleko od dworca, ale nie miałam pojęcia w którą stronę no i nie znałam adresu. Vitor oczywiście zjawił się na dworcu – uwaga – po 2 godzinach! Droga autem do akademika zajęła nam całe 4 minuty! Myślę ze Vitor uważa mnie teraz za zimna, złowrogą (za przeproszeniem) bladź. Ale cóż ja poradzę, komuś musiało się oberwać :P
Na miejscu czekała już na mnie moja współlokatorka, jak się okazało bardzo sympatyczna i rozważna jak ja – Basia. Chwała niebiosom ze nie trafił mi się żaden szałaput! Hm… na miejscu kąpiel, rozpacz ze nie łapie neta w pokoju i trzeba będzie ciągłe w jadalni przesiadywać (cóż, jest i druga strona medalu – rewelacyjna droga, sprzyjająca integracji) i do łóżka.
Z rana (czytaj ok. 11) obudziły mnie odgłosy krążących w pobliżu mew i promienie słońca…

3 komentarze:
oby Basia okazała się dobrą współlokatorką i piła wino:):)
ooo
widzę jednak się skusiłaś i pojechałaś na erasmusa
słuszny wybór i gratuluję PORTUGALII!!! :)
pozdrawiam ciepło i będę śledzić Twój diennik
Cześć Mati :) Przemo nadaje...
Jak zwykle stanelas na wysokosci zadania - gratuluję ! Na ulicy w tej kiecce także wyglądasz sexy :P
A te portugalskie spoźnianie, zalatwia Ci wymowkę typu - autobus mi uciekł i smiało mozesz po wesołym wieczorze po prostu - się wyspac :)
Wielkie pozdrowienia i buziaki !!!
Prześlij komentarz