niedziela, 28 września 2008


Kilka dni temu mięliśmy szansę odwiedzić piękne pobliskie miasteczko – Povoa de Varzim. Położone nad oceanem, tak jak Viana, ale bez portu, wiec krajobraz jest mniej hmm… przemysłowy? Plaża w centrum miasta robi wrażenie. Woda jakby cieplejsza, słońce praży.. szkoda że nie zabrałyśmy bikini, wszystko dlatego że w sumie to pojechaliśmy tam służbowo  konferencja na temat światowej turystyki. Tak się przynajmniej domyślam, bo wszystko było po portugalsku. Także większą część konferencji sobie darowaliśmy i poszliśmy na plaże.
Od kilku dni uczę się nowego nawyku – nigdy nie być na czas. Tu poważnie mało kto się spieszy, a jeszcze rzadziej ktoś zjawia się na czas. Nawet kierowca naszego autobusu pozwolił sobie na 20 min opóźnienie. Zazdroszczę im tego spokoju, dystansu, wyluzowania…Ale! Prom na drugi brzeg rzeki (którym pływamy aby dostać się na plaże) odpływa zawsze o czasie! Dziś jak przykładni Portugalczycy odrobinkę się spóźniliśmy, a że akurat trwała sjesta, to dane nam było czekać półtorej godziny na kolejny! Także gdzie tu sens, gdzie logika?! Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, wolny czas pozwolił na integracje z Kacprem (Polska) i Birgit (Niemcy). Wymiana wrażeń, opinii, było ciekawie. Jest nas tu miliony, wiec integracja zajmie trochę czasu… Ale dajemy radę. Wykorzystujemy na to każda chwilę, nawet pranie bielizny :P Polecam wspólne z dziewczynami z Węgier i Grecji! Dosyć ciekawie wyglądał podział bielizny po wyjęciu z suszarki (która tak czy siak nie działała, wiec wszystko nadal było mokre), zwłaszcza między właścicielkami bielizny Victoria’s Secret.
A co więcej? Szukamy pracy, jakieś propozycje?

2 komentarze:

Unknown pisze...

hehe, Ty wiesniareczko nasza :D brakuje mi Ciebie, dziwne, nie? :) Już pisałam, że Ci zazdroszcze :P fajne zdjecia i wogole :P ide się zastrzelić bo w Białym zmula :P

eMartyna pisze...

witaj szarzyzno zycia codziennego? wkrecaj sie :P jeszcze troche i ja tez zaczne... a poki co... lecimy do madrytu w grudniu :P