sobota, 20 września 2008

18 Septembro 2008

No to mamy już czwartek. Pełne 4 doby w Portugalii już za mną. Jak wrażenia?
Miasto urocze, słoneczne. Viana mieści się w regionie o największych opadach, więc kiedy już pada deszcz to porządnie ale krótko, a za chwilę nie ma już ani jednej chmurki na niebie a o 20 w nocy jest 20 stopni ciepła)
Nie wiem jak to się stało, ale jestem chora! Grypa, przeziębienie, angina? Nie wiem, ale nie jest dobrze. Bolą mięśnie i kości i każe przełknięcie śliny jest niesamowita męczarnią. Zaczęło się wczoraj, mam nadzieje, ze jutro się skończy.
Więc z powyższego powodu z imprezowaniem słabo, ale co nie co już się widziało i gdzie niegdzie się już było. Najzabawniejsze było karaoke, gdzie wszyscy Portugalczycy śpiewali po hiszpańsku i angielsku. Mówię do mojego nowego portugalskiego znajomego (zawsze chętny jest do pomocy jak dobry starszy brat) – ha, więc mówicie po angielsku! A on: z mówieniem to różnie, ale śpiewamy świetnie! 
Jutro kurs portugalskiego wyjątkowo wcześniej, bo o 10. Dodatkowo w piątki w Vianie jest duży targ, gdzie można kupić różne tanie i oryginalne gadżety. Ale jak mi wiadomo od mojego nauczyciela niemieckiego ( a właśnie w końcu będę miała niemiecki!) wszystko co najciekawsze do 9 jest już rozebrane. Wiec jako że nie jestem w pełni sprawna, na targ uderzę za tydzień.

Brak komentarzy: